Detoks po mojemu czyli jak oddtruć organizm bez głodowania?

Jak zrobiłam pierwszy detoks?

Parę lat temu dostałam na urodziny książkę Marka Zaręby „Detoks Jaglany”.
Od wielu lat stosowałam dietę opartą na roślinach, ale przepisy z książki zainteresowały mnie.
Moje żywienie było monotonne, brakowało mi pomysłów na gotowanie.

„Dobra. Spróbuję!”- pomyślałam, nie oczekując spektakularnych efektów. W końcu żywiłam się i żyłam zgodnie z wszelkimi „zdrowotnymi” zaleceniami.

Początki przyszły z trudem. Pierwsze 2 dni detoksu nie były za fajne. Byłam ospała i pobolewała mnie głowa. Uznałam, że to pewnie z powodu braku kawy…

Jednak po 2 dniach zaczęłam czuć się o wiele lepiej.
Lepiej niż przed detoksem. Byłam mega fajnie zaskoczona kiedy poczułam przypływ energii, zaczęłam czuć się jakoś lżej, energiczniej.

Odkrycie, że zamiast dodawać coś do codziennego żywienia, wystarczy „wyłączyć” na jakiś czas z menu pewne produkty było dla mnie bezcenne. A co najważniejsze. Nie czułam się głodna!

Po 7 dniach czułam się naprawdę dobrze. Po o zakończenia detoksu zauważyłam, że poprawiła mi się cera (zawsze miałam tendencje do pryszczy), Skóra nabrała koloru, zbladły cienie pod oczami, a oczy zaczęły „błyszczeć”. Skóra na udach „odgrudkowała”, przybyło mi sił witalnych i zjechało 1,5 kg (podskórna woda!), ubrania „się poluzowały”.

Naturalną konsekwencją było podjęcie decyzji, że 2-3 razy w roku będę sobie robić detoks.
Po to, żeby się poczuć lżej, odtoksycznić, pozbyć podskórnej wody i problemów z cerą.

Od tamtej pory zaczęłam regularnie stosować detoks, inspirując się książką, ale starając się go maksymalnie „uprościć”.

Dopasować do moich czasowych i psychoenergetycznych zasobów, pory roku, w której go stosuję, żeby produkty były łatwo dostępne i w dobrej cenie. Zależało mi, żeby składniki dań można było dostać w sklepie za rogiem, w Biedronce, Lidlu czy Żabce.

 

Mój detoks to nie głodówka!

Jestem przeciwniczką głodówek dlatego detoks, który stosuję opiera się na 3 pełnowartościowych posiłkach, a jego oddtruwające właściwości polegają na wykluczeniu produktów obciążających układ trawienny i tych, które wprowadzają kwasowy odczyn w procesie trawienia.

Menu detoksowe jest oczywiście bezmięsne, wyklucza nabiał, produkty zawierające gluten, soję, cukier, alkohol i kawę. I oczywiście wszystkie produkty przetworzone.

Opiera się na warzywach, a także kaszach (m.in. jaglanej) i pseudozbożach takich jak kasza gryczana, komosa ryżowa, amarantus.

Dopuszczalny jest brązowy ryż, makarony ze strączków, np. z soczewicy, a także  owoce.

Aby wspierać zdrowie, jadłospisy koniecznie muszą zawierać dobrej jakości, nierafinowane oleje (oliwa, olej rzepakowy, lniany, kokosowy), a także pestki (słonecznik, dynia) i orzechy, m.in. włoskie oraz migdały.

Aby niczego, czego potrzebuje nasz organizm nie zabrakło, do dań dodaję również strączki (białko, wapń, fosfor, magnez).

W przepisach znajdują się również napoje roślinne (z wykluczeniem sojowego) jak mleko kokosowe, ryżowe czy migdałowe (wszystkie dostępne w popularnych dyskontach).

Zależy mi, żeby detoks nie był monotonny, bez smaku i nie wywoływał poczucia straty.
Ważne dla mnie jest to, żeby dania były dobre, a ich jedzenie dawało przyjemność i satysfakcję.
Dlatego przepisy zawierają wspierające zdrowie i dodające aromatu potrawom, przyprawy i zioła.

Jak skutecznie oddtruć organizm bez głodówki?

12 godzinna przerwa między lekką kolacją a śniadaniem w zupełności wystarczy, żeby dać organizmowi „odpocząć” i pozwolić mu „odpalić” mechanizmy oddtruwające.

Wykluczając „zakwaszające” i obciążające układ trawienny produkty podczas detoksu, pomagamy organizmowi wydalić złogi, toksyny i metale ciężkie.
Oczyszczają się jelita.
Detoks jest lekkostrawny więc wspiera odchudzanie.

Detoks dobry po lockdow’nie

Kiedy wiosną, feralnego roku 2020, szykowałam się do kolejnego detoksu, pomyślałam sobie, że skoro mam już wszystko obcykane w związku z detoksem, to podzielę się swoim doświadczeniem z innymi!
I tak oto powstał pomysł przeprowadzenia onlinowego wyzwania, które okazało się ogromnym sukcesem! Było szczególnie potrzebne w tamtym okresie kiedy ludzie czuli się ze sobą nie najlepiej po wielotygodniowym lockdownie.

Pierwsza EDYCJA okazała się strzałem w 10!
Wzięło w niej udział ponad 40 osób ze wspaniałym rezultatem!
Rezultaty i odczucia uczestników były niesamowicie inspirujące.
Byłam pod ogromnym wrażeniem.
tu możesz sprawdzić opinie uczestników
Przede wszystkim, wszystkim baaardzo smakowało jedzenie.

Uczestnicy, relacjonowali, że potracili na wadze od 1 do kilku kilogramów,  poczuli się lżej i czują niesamowity przypływ energii i sił witalnych!

A co szczególnie satysfakcjonujące dla mnie, nigdy nie sądzili, że jedzenie wegańskie może być tak pyszne i sycące!

Większość przepisów była dla nich ogromnym kulinarnym odkryciem i twierdzili, że wiele z przepisów na pewno pozostanie z nimi na zawsze!

Poczuli się niesamowicie zainspirowani zmotywowani do zmiany nawyków żywieniowych i będą korzystać z dobrodziejstw roślinnej kuchni na co dzień!
„Aaaaaaaa, huraaaa” – baaardzo się cieszyłam.
To był niesamowity sukces, mój i przede wszystkim uczestników.

I w związku z tym postanowiłam przeprowadzić II, a po kilku tygodniach III edycję, bo było spore zainteresowanie wśród osób, które na wcześniejsze edycję się nie załapały.

A teraz organizuję IV edycję, bo dostaję sporo zapytań od „nowych uczestników” i próśb od osób, które przeszły wcześniejsze detoksy ze mną. I cieszę się, że możemy zrobić to razem na jesień. Bo warto wykorzystać obfitość warzywno-owocowych darów jesieni.

Nie mogę się już doczekać końca października 2021, żeby znów „zanurzyć się” w czas w ciałodbałości i wdzięczności oragnizmu. A może i Ty masz ochspróbujesz…?
kliknij i sprawdź jak dołączyć do detoksu